sobota, 3 maja 2014

Nie chce mi się… O NIE! Wręcz przeciwnie- co by tu jeszcze zrobić?

Nie chce mi się… O NIE! Wręcz przeciwnie- co by tu jeszcze zrobić? 

Ostatni tydzień to okres szkoleń, spotkań, podróży a przede wszystkim pozytywnej energii płynącej z kontaktów z ludźmi sukcesu. Ludzi, którzy potwierdzają, że nie ma rzeczy niemożliwych. Nie wszystko można mieć od razu ale marzenia są po to by je realizować.

Ten tydzień stanowczo jest dla mnie za krótki, podobnie jak doba. Kolejny miliony pomysłów, informacji, planów, nowych marzeń i celów. Wiele z nich wymaga godzin nauki, czytania, telefonów czy rozmów aby poznać szczegóły i zacząć działać. Nie poddaję się a wręcz przeciwnie- mam ciągły niedosyt, że mogłem dziś jeszcze więcej zrobić i być już o jeszcze krok dalej. Powstał we mnie nienasycony głód rozwoju, postępu i realizacji marzeń i celów. W każdym razie wiem, że znalazłem swoją pasję. Jestem też przekonany, że mam coś do powiedzenia temu światu a mogę jeszcze więcej, kiedy poskładam i ubiorę w słowa te na razie nieogarnięte myśli w mojej głowie. Teraz mam już na to sposoby: szkolenia i dobre książki.


Mam taki natłok myśli, że aby to przelać na papier/ekran musiałbym spędzić wiele godzin. Będę to spisywał częściej by przekazać Ci jak najwięcej tej pozytywnej energii i motywacji do działania przekazać. Sprawi mi największą radość jeśli to, co robię w jakikolwiek sposób sprawi, że Twoje życie stanie się lepsze.

Wiele osób w Polsce żyje jak w modlitwie Polaka: http://www.youtube.com/watch?v=V2sedTLIRWU.


Gdy wieczorne zgasną zorze,
zanim głowę do snu złożę,
modlitwę moją zanoszę,
Bogu Ojcu i Synowi.
Dopierdolcie sąsiadowi!
Dla siebie o nic nie wnoszę,
tylko mu dosrajcie, proszę!
Kto ja jestem?
Polak mały! Mały, zawistny i podły!
Jaki znak mój? Krwawe gały!
Oto wznoszę swoje modły do Boga, Maryi i Syna!
Zniszczcie tego skurwysyna!
Mego rodaka, sąsiada, tego wroga, tego gada!
Żeby mu okradli garaż,
żeby go zdradzała stara,
żeby mu spalili sklep,
żeby dostał cegłą w łeb,
żeby mu się córka z czarnym
i w ogóle, żeby miał marnie!
Żeby miał AIDS-a i raka,
oto modlitwa Polaka!
Cytat z filmu "Dzień świra".
Szczerze przyznaję, że do niedawna sam taki byłem ale stwierdziłem, że taka postawa nie sprawi, że moje życie stanie się lepsze. Lepszym mogę uczynić je tylko sam albo wbrew pozorom dzięki pomocy innych. Tylko kto pomoże człowiekowi, który jemu życzy wszystkiego najgorszego?

Dobra energia (bądź każda inna forma pomocy) wróci kiedyś do Ciebie i będziesz tym bardzo zaskoczony. Jednak nie rób „dobrych uczynków” tylko po to aby liczyć na rewanż, zwrot z odsetkami itd. Postaraj się odnaleźć tę szczerą radość i przyjemność z pomagania innym.

Jeszcze jedną ważną rzeczą jest chyba ta najbardziej obca wielu Polakom umiejętność czyli cieszenie się z cudzych sukcesów. Wspierajmy innych w ich dążeniach do celu, realizacji marzeń a na koniec razem z nimi świętujmy ich sukcesy. Zamiast zawiści odnajdujmy w powodzeniu odniesionym przez innych motywację dla siebie- jemu się udało to mi też się uda. To też druga część wcześniej omawianej „karmy”.

Nie jesteśmy sami na świecie. Do realizacji wielu celów i marzeń będziemy potrzebowali pomocy, wsparcia czasami pozwolenia, umiejętności, usług innych ludzi. Dlatego robienie czegoś ze szczerym uśmiechem na twarzy i radością niech będzie tym, co dajemy innym.  Bo jakże wielką dawką pozytywnej energii są szczere, płynące z serca i z uśmiechem na twarzy słowa „Powodzenia!” czy „Miłego dnia”. Jak szczery i serdeczny uśmiech obcej osoby na ulicy może poprawić nam nastrój mając odpowiednie nastawienie. Nie zaś myśl w takiej sytuacji: „Z czego się cieszy, niech kopnie w krawężnik to mu mina zrzednie!”

Chciejmy więcej od życia, dawajmy więcej od siebie światu i uśmiechajmy się kochani do siebie! Bo świat jest piękny a miarą naszego życia na starość będą jego szczęśliwe momenty, które sami kreujemy!



sobota, 12 kwietnia 2014

Wartość edukacji szkolnej i wyższej w dobie XXI w.

Wartość edukacji szkolnej i wyższej w dobie XXI w.

Wiele osób- zarówno dzieci jak i dorosłych- zadaje sobie pytanie: „Po co uczę/uczyłem się tego jeśli nie przyda/nie przydało mi się to w życiu?”  Nie wspominając już o stwierdzeniach typu: nie lubię matematyki i po co mi ona- wystarczy mi znać liczby i podstawowe działania.

Celem tego postu nie jest wytykanie błędów w polskim systemie edukacji- choć tych błędów jest sporo. Zamysłem tego wpisu jest nakłonienie najpierw do refleksji a później do działania.

W moich wcześniejszych przekonaniach utwierdziła mnie przeczytana ostatnio książka Roberta Kiyosakiego „Bogaty ojciec, biedny ojciec”. Edukacja szkolna to nauka szerokich podstaw do dalszego zdobywania wiedzy przez całe życie. Edukacja wyższa to szansa na start, zdobycie pierwszej pracy, która jest nam potrzebna w początkowej fazie aby rozwinąć własny biznes i zbudować drogę do bycia niezależnym finansowo a nawet- nie bójmy się tego powiedzieć- bycia bogatym. Studia to też przede wszystkim ogromna kopalnia kontaktów i możliwości, które trzeba tylko umiejętnie wykorzystać.

Część ludzi obecnie pyta się mnie na co mi studia jeśli nie zamierzam dalej iść w stronę związaną z wykształceniem. Odpowiedź jest prosta- zdobyłem dzięki nim kontakty, umiejętności, zmieniłem się i swój pogląd na świat. Nigdy nie byłbym w tym miejscu, gdzie jestem obecnie, gdyby nie studia- nie byłbym chociażby DJ-em.

Jednak to, co najważniejsze to edukacja, którą musimy podejmować sami przez całe życie. Szczególnie ta finansowa, która pozwoli nam wydostać się z wyścigu szczurów. Dlatego potrzebujemy najpierw matematyki i przynajmniej podstaw rachunkowości. Dlaczego matematyki? Bo oprócz liczenia pomaga rozwinąć abstrakcyjne myślenie, analizę, spostrzegawczość, sumienność i wytrwałość- przecież to też klucze do jej nauki. Ktoś powie: zatrudnię osoby, które się na tym znają. Czy na początku Twojej drogi do niezależności finansowej będzie Cię na to stać? Czy możesz bezgranicznie ufać takim ludziom? Czy zawsze będą pod ręką kiedy pojawi się okazja? Nie robisz tego dla kogoś tylko dla siebie i dla swojego bogactwa. Pamiętaj też o tym, że największym bogactwem jest wiedza i umiejętne jej wykorzystanie.

Są jeszcze inne punkty widzenia w stylu: mam talent, urodę itd. i zrobię na tym fortunę. Pytanie brzmi jak tą fortuną zarządzisz i czy jak większość wygranych w Lotto nie skończysz z większymi długami niż przed rozpoczęciem swojej drogi na szczyt kariery i bogactwa. Spora część „gwiazd” żyje na kredyt, który ktoś kiedyś będzie musiał spłacić. Czy chciałbyś dostać willę w Beverly Hills w spadku? Pewnie każdy by chciał. Czy jednak chciałbym spłacać gigantyczny kredyt, za który została kupiona? Tutaj każdy przynajmniej by się zastanowił.

Edukacja finansowa to podstawa dalszej edukacji aby nie mieć problemów finansowych a życia na kredyt nie traktować jako bycia zamożnym. Po kryzysie banki znów zaczną udzielać ryzykownych kredytów- one na tym zarobią a Ty? To już zależy od Ciebie.

Nie każdy musi być ekspertem rynku nieruchomości, walut, giełdy itd. aby być bogatym nie na kredyt. Bycie zamożnym to bycie bogatym intelektualnie- umieć analizować sytuację finansową i każdą inną, widzieć okazje oraz otaczać się właściwymi ludźmi a zatrudniać lepszych od siebie specjalistów.

Masz własny sposób na bycie bogatym i uważasz, że moje podejście nie jest słuszne? Uważasz, że wysiłek na edukację jest zbędny bo można się dorobić w inny sposób? Może masz swojego idola, który w inny sposób doszedł do bogactwa i nie jest wybitnie wykształcony? Podziel się swoja opinią w komentarzach.


wtorek, 8 kwietnia 2014

Czy szacunek komukolwiek należy się od tak?

Czy szacunek komukolwiek należy się od tak?

Chyba jedna z najbardziej rażących mnie obecnie rzeczy w stosunkach międzypokoleniowych. Pewnie większość z Was pomyśli, że w tym momencie zacznę wytykać młodym brak szacunku dla rodziców, dziadków i ogólnie osób starszych.

Wręcz przeciwnie ostatnimi czasy miałem wiele sytuacji gdzie młodzi ludzie- zarówno młodsi ode mnie jak i rówieśnicy bądź trochę starsi- z wielkim szacunkiem odnosili się do starszych osób, pomagali im i byli bardzo uprzejmi. Moja wiara w kulturę młodych ludzi zaczęła powracać a niemiłe traktowanie osób starszych było incydentalne. Wiązało się zwykle z tym,  że dana osoba nie miała szacunku do niczego- mogę nawet powiedzieć, że nie miała szacunku do samego/samej siebie. Zawsze jest wyjątek od reguły i część społeczeństwa, która nie zachowuje zasad życia w nim. Tak było, jest i pewnie pozostanie, dlatego mówienie źle o całym młodym pokoleniu jest przynajmniej wyolbrzymianiem problemu.

Chciałbym jednak zwrócić uwagę na to skąd może brać się obecnie mniejsze poszanowanie starszego pokolenia. Moim zdaniem z ich własnego postępowania i dawania przykładu. Szczególnie pokolenie obecnych 40-60-latków zatraciło wartości, których nagle oczekuje od młodych.

Czy mój osąd jest zbyt ostry albo nieprawdziwy? Odpowiedzią na to niech będą poniższe historie, które przydarzyły mi się niedawno.

Jechałem pewnego dnia z ojcem do Krakowa. Bagażnik autobusu pełen a w środku następujący widok: prawie wszystkie miejsca zajęte, jedynie trzech mężczyzn siedzi samych na podwójnych siedzeniach. Zajmuję jedno z nich. Młody chłopak siedzący sam, mający obok na siedzeniu plecak turystyczny, torbę z laptopem i gitarę pyta ojca czy chciałby usiąść na tym miejscu. Widząc ilość rzeczy i problem, gdzie je dać, tata dziękuje za propozycję widząc siedzącego przed nim starszego pana, który na siedzeniu obok ma torbę wielkości tych zabieranych na siłownię. Starszy mężczyzna udaje, że nie widzi sytuacji. Na moją prośbę czy mógłby zdjąć torbę i pozwolić usiąść ojcu oburza się- gdzie ma ją dać i czemu on to ma zrobić jeśli za nim też jest wolne miejsce (chodziło o miejsce proponowane przez chłopaka). Nie trafiły do starszego pana argumenty, że jest tam o wiele więcej bagażu; do tego delikatnego jak gitara. Obrażony burczał sobie coś pod nosem. Młody chłopak w czasie wymiany zdań ze starszym panem, zdążył usunąć wszystkie rzeczy z miejsca obok siebie zapraszając tam mojego tatę.

Wspomnę jeszcze o innym mężczyźnie (lat koło 45) poproszonym przeze mnie aby nie palił na przystanku. Kolejne oburzenie: „Ale dlaczego mam przestać palić?”. Za nic miał sobie łamanie prawa czy nawet zwykłą prośbę, że mi to przeszkadza jako osobie niepalącej. Kilkuminutowa rozmowa nie przyniosła rezultatu.

Kultura starszych osób pozostawia ostatnio również wiele do życzenia- jak w powyższych historiach.

Szacunek należy się starszym osobom ale muszą być kulturalni i mieć szacunek do innych. Powiem więcej: na szacunek trzeba sobie zasłużyć! Niektórzy zaś oczekują od innych więcej niż od siebie myśląc, że to należy to się im z racji wieku, pozycji, pokrewieństwa czy tytułu. Dlaczego, jeśli sami nie grzeszą kulturą?

Jakie jest Twoje zdanie? Czy młode pokolenie jest „niewychowane”? Czy młodzi ludzie nie są kulturalni? Czy każda starsza osoba może być wzorem do naśladowania dla młodzieży? A może doświadczyłeś sytuacji kiedy starsza osoba okazała się bardzo niekulturalna, nietaktowna, negatywnie odnosiła się do zasad współżycia społecznego? Podziel się w komentarzach swoja opinią i doświadczeniami- zarówno pozytywnymi jak i negatywnymi.

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Pozytywne reakcje

Pozytywne reakcje

Poczułem dziś niemoc siadając do bloga. A było tyle tematów do opisania! Szukając odpowiedniego, błądziłem po zakątkach swojego umysłu odrzucając kolejne pomysły bo „nie mam tyle czasu by to odpowiednio napisać”, „znów będę narzekał” itp. Ma być przecież pozytywnie i motywująco. Przypomniałem sobie wtedy o wczorajszych wydarzeniach.

W każdym bądź razie jakby ktoś jeszcze nie zauważył to wczoraj uzupełniłem wstępnie pozostałe podstrony. Będą one pewnie ciągle ewoluować ale cześć osób nakłaniała mnie by je uzupełnić bo „pusto, nudno, bezosobowo i nijako” więc stworzyłem wersję Beta.

Po południu odezwał się do mnie znajomy, pisząc „Nie spodziewałem się”. Wiedziałem, że przeczytał właśnie uzupełnione podstrony. Myślałem, że rozpocznie się nagana, że jestem nienormalny ale było wręcz przeciwnie.  Jego uwagę zwrócił jednak ten punkt z zakładki „Cele i marzenia”:

„8. Podniesienie świadomości i wiedzy młodych ludzi dotyczącej polityki, gospodarki, demokracji i ich realnego wpływu na nie.

A moje zaskoczenie było ogromne, że młoda osoba zwróciła uwagę właśnie na ten punkt. W tym momencie chcę polecić Waszej uwadze jego osobę bo realizuje swoje marzenia idąc pod prąd: Krzysztof Kreft https://www.facebook.com/KrefcikPages?fref=ts.

Zastanawiając się nad genezą tego celu od razu przypomina mi się spotkanie z Robertem Gwiazdowskim w Powiatowej i Miejskiej Bibliotece Publicznej w Rybniku. Było to około 8 lat temu kiedy byłem jeszcze w gimnazjum. Padło tam wiele ważnych słów, stwierdzeń i spostrzeżeń dotyczących systemu podatkowego i emerytalnego w Polsce. Wieścił już wtedy nadchodzące problemy ZUS-u i II-go filaru.  Mówił też o kompletnie bezsensownym podatku dochodowym, jego negatywnym wpływie na gospodarkę oraz hipokryzji wynikającej z płacenia podatku dochodowego przez urzędników państwowych, przez co napędza się sztuczną biurokrację. Było to kilka ładnych lat temu stąd jeśli coś przekręciłem to proszę Pana Gwiazdowskiego o wybaczenie i sprostowanie.

Na tym spotkaniu byłem najmłodszą osobą mając wtedy chyba z 15 lat i pamiętam zdziwienie na twarzach dorosłych obecnych na nim oraz szyderczy uśmieszek w stylu „co te dziecko tu robi?”

Cóż, to dziecko wyniosło z tego spotkania być może więcej niż większość z nich patrząc na to, że w Polsce nic się nie zmieniło w tych tematach. To dziecko pojęło, że ten świat stoi do góry nogami i potrzebuje radykalnych, niepopularnych wśród starszego pokolenia zmian. Zrozumiało do tego po latach, że tych zmian nigdy nie dokonają obecni politycy, gdyż troszczą się o słupki poparcia, stołki i swoje portfele. Bo który z nich odważy się odebrać wszystkie przywileje emerytalne i ustalić jeden wiek emerytalny? Część z nich mówi o tym jak i o zniesieniu podatku dochodowego oraz innych niepopularnych acz potrzebnych reformach- szczególnie partie chcące złapać elektorat ludzi rządnych zmian- czyli głównie ludzi młodych. Nie dostrzegam jednak szansy realizacji ich programów wyborczych. Do parlamentu jednego i drugiego wejdą i tak starzy wyjadacze, którzy ugną się pod naporami.

Wniosek z tego to mój cel z punktu 8. Motywacją dla młodych niech będzie cytat z piosenki Mroza:  „Bo jak nie my to kto?” Odmienić mentalność i uratować Polskę mogą tylko młodzi, którzy jedyne czego się lękają to przyszłości. A lękają się jej przez rządzące stare pokolenie, dla którego przyszłość kończy się na ich emeryturze pod palmami. Dlatego chcę uświadamiać młodych ludzi, że powinni stworzyć coś swojego i wziąć się za zmiany nie patrząc na „rodziców”. Wcielić wreszcie w życie ideę „Polska przyjazna młodym i przedsiębiorczym ludziom”!

niedziela, 6 kwietnia 2014

Pasja rodzi profesjonalizm

„Pasja rodzi profesjonalizm. Profesjonalizm daje jakoś a jakość to jest luksus w życiu.” Jacek Walkiewicz

Dlaczego dziś taki cytat? Kolejny prozaiczny powód ale właśnie w ten sposób ma działać ten blog. Ma nawiązywać do tego, co aktualnie się dzieje w moim życiu i pokazywać drogę do zmiany. Tym prozaicznym powodem jest konieczność wybrania się do galerii handlowej aby oddać buty do reklamacji. Chodziłem w nich 4 miesiące i wewnętrzna wyściółka obróciła się praktycznie w nicość odsłaniając wykonanie buta, szwy, kleje, wzmocnienia. Nie wspominając już o tym, że w ostatnim okresie pochłonęły one z 10 par zupełnie nowych i z 20 już używanych par skarpetek robiąc w nich dziury odsłoniętymi szwami i innymi elementami. Buty, które kosztowały niecałe 220,00 zł po już mega obniżce ze względu na kupienie ich 26.11.2013 r. czyli na wyprzedażach.

Jednak nie o użalanie się nad tandetą chodzi mi w tym poście tylko o powyższy cytat i jego przesłanie. W mojej krótszej lub dłuższej roli konsumenta kupiłem już wiele i niestety sporą część z tych rzeczy trzeba było reklamować. W związku z tym czy firmy, które wybieram są oparte o pasję założyciela. Czy zawsze chodziło tylko o kasę? Czy wartości i „pasja” zostały utracone gdzieś po drodze? Patrząc na ogólne podejście firm produkcyjnych myśl jest jedna „nic nie może być wieczne bo wyprodukujemy, sprzedamy i co dalej”. No tak, rynek musi się kręcić, ludzie pracować aby zarabiać itd. Zrozumiałe podejście, w którym nie ma nic złego. Towar ma swoją „żywotność” a potem trzeba kupić nowy.  Czasami oszczędności w materiałach powodują, że towar nie wytrzymuje tych dwóch lat o których mówi „Ustawa konsumencka”. Tutaj jednak dużą role odgrywa nastawienie firmy i podejście do klienta oraz reklamacji. Zdarzało się tak, że firmy po reklamacji bez słowa wymieniały towar na nowy bądź -gdy nie było już danej rzeczy- zwracały pieniądze. Podejście z pasją, profesjonalizmem, jakością i jak dobrze wpływające na wizerunek marki. Inne zaś szły w zaparte w opiniach swoich biegłych, że wina leży po stronie konsumenta. Pojawia się „ale”. Cóż w każdym z tych przypadków odrzucenia reklamacji sprawa trafiała do Rzecznika Praw Konsumenta i kończyła się pozytywnym rozpatrzeniem reklamacji. Co z tego jeśli skutek jest inny niż w przypadku firmy z „pasją”? Poświęcony czas, energia itd. powodują, że z tą firma nigdy już nie chce mieć do czynienia.

Czas na morał, który chyba jest prosty. Pasja, profesjonalizm, jakość, luksus. Luksus dla klienta i luksus dla sprzedającego. Klient jest zadowolony z ogólnego traktowania jego i jego ciężko zarobionych pieniędzy, sprzedający ma jeszcze wierniejszego bo zadowolonego klienta.

Tutaj zaś czas na zasadę, którą ktoś wypowiedział: znajdź swoja pasję i uczyń z niej swoja działalność. Usłyszałem ją od naprawdę wielu biznesmenów, szkoleniowców itd. Ta pasja daje właśnie profesjonalizm, ten profesjonalizm daje jakość, a to wszystko, co przez to wniosłeś/aś do tego, co robisz daje wartość- jedyną i niepowtarzalną. Możesz być droższy/a od konkurencji ale to Ty dajesz coś od siebie i dajesz tę wartość. Robiąc coś z pasją pieniądze same przyjdą bo dajesz profesjonalizm i jakość- nie warto wtedy myśleć kryteriami „Ile zarobię?”.

Na koniec to, co usłyszałem podczas zapinania na ostatni guzik granej przeze mnie imprezy. Parafrazując: Pan ma pasję, lubi to robić i widać w panu radość nawet podczas mówienia o tym. Jest Pan zaangażowany i profesjonalny, dokładny i stawia na jakość.

Trochę się chwaląc, tym sposobem wygrałem z tańszą konkurencją. Nie udało mi się lecz zdobyłem tę pracę przez moje podejście.

sobota, 5 kwietnia 2014

Za dużo pomysłów/ za mało czasu

Za dużo pomysłów/ za mało czasu

Nawet przy pisaniu postów na bloga człowiek musi podejmować wiele łatwiejszych albo trudniejszych decyzji. Jednak o decyzjach, ich podejmowaniu, skutkach i całej reszcie nie dziś. Jedynie szybko wspomnę dlaczego akurat taki wpis- po prostu bo zapomnę.
No to zaczynamy. Przy czym zaznaczam, że nie jestem specem od recenzji.

Wilk z Wall Street / The Wolf of Wall Street

Jeden z lepszych filmów jakie oglądałem w ostatnim czasie. Spora dawka humoru, dobra gra aktorska i ten przepych. Jednak nie zamierzam recenzować go w standardowym znaczeniu tego słowa. Chodzi raczej o to, jakie przesłanie może ten film nieść i jakie emocje wywołać w człowieku. W tym miejscu ostrzegam, że poniżej trochę spoileruje ten film.

Jedni mogą powiedzieć, że wreszcie ktoś pokazał, co dzieje się na Wall Street. Przepych, pieniądze, żerowanie agencji finansowych na innych ludziach, przekręty i malwersacje finansowe, narkotyki, imprezy, prostytutki i całą pozostałą otoczkę szalonego życia za „łatwo” zarobione pieniądze. Cóż pozostaje w takim wypadku siąść i płakać jaki ten świat jest niesprawiedliwy a dorobić się można tylko czyimś kosztem albo oszustwem.

Moje spostrzeżenia po tym filmie są zgoła inne. Zamiast się użalać i widzieć negatywy widzę to, co mogę wyciągnąć dla siebie.

Postawa głównego bohatera to pierwsza rzecz. Stawiał sobie kolejno cele i konsekwentnie je realizował rozpoczynając od pracy na Wall Street. Ważne momenty to jednak utrata tej pracy i poszukiwanie nowej. Nie było użalania się nad losem, zbędnego zadłużania czy unoszenia się dumą i odrzucania możliwości pracy poniżej umiejętności, uprawnień, albo jak niektórzy mówią „godności”. Stawia na działanie, które początkowo wcale nie wróży dalszego rozwoju wypadków- to jest pierwsza z rzeczy jaką trzeba zauważyć w tym filmie. Nie boi się nawet podjąć pracy poniżej jego kwalifikacji.

Drugie spostrzeżenie to wybór jego współpracowników przy zakładaniu własnej firmy. Liczą się umiejętności, pasja, zaangażowanie i chęci. Niekoniecznie bezpośrednie doświadczenie czy dyplomy albo wykształcenie.

Kolejne to motywacja. Momenty, w których motywuje swoich pracowników przed kolejnym dniem pracy bądź zadaniem. Kontrowersyjne, śmieszne, dyskusyjne czy wulgarne- dają efekty. Bez motywacji nie da się niczego osiągnąć.

Kontakty- wiele swoich osiągnięć zawdzięcza właśnie im. Nie da się niczego osiągnąć w pojedynkę działając na tę skalę i będąc biznesmenem „pełna gębą”. Tutaj tez kwestia przyjaciół, zaufania i lojalności jest ważna rzeczą bo wielokrotnie w ten sposób ratowali się nawzajem przy kolejnych problemach.

Pomysł na siebie to chyba najważniejsze przesłanie, które ciągle się przewija przez film. Zostanę maklerem; zakazano mi pracy na giełdzie- będę doradzał ludziom jak inwestować; ląduję w więzieniu- opowiem swoją historie innym pokażę im jak sobie poradzić w życiu napotykając kolejne przeszkody a raczej wyzwania, nawet do kompletnej zmiany oraz wywrócenia swojego obecnego życia do góry nogami.

Pisząc ten wpis miałem do powiedzenia wiele więcej ale po pierwsze- komu się będzie chciało to czytać, po drugie- o czym będę pisał potem a po trzecie- miałem się sam zmienić więc trzeba się ograniczyć. Padło założenie, które gdzieś przeczytałem, że felieton do gazet ma maksymalnie 3600 znaków i tego się będę trzymał. Choć jak patrzę to i tak dużo czytania.


Podsumowując polecam obejrzeć ten film może po raz pierwszy albo po raz kolejny i odkryć w nim przesłanie. Ja znalazłem takie:
zmień swoje postrzeganie.


piątek, 4 kwietnia 2014

Pierwsza zmiana i pierwsze wyzwania

Pierwsza zmiana i pierwsze wyzwania

Cóż mogłem się tego spodziewać, że nie będzie lekko. Uderzenie przyszło jednak z najmniej oczekiwanej strony. Jako, że to prywatna część mojego życia, nie jestem osobą publiczną i na szczęście nie biegają za mną paparazzi to mogę kilka rzeczy zachować dla siebie.

Podzielę się jednak przemyśleniami, choć są one chyba oczywiste dla większości ludzi i niczego odkrywczego nie napiszę.

Zaufanie buduje się bądź zdobywa (jak kto woli) dniami, miesiącami, latami a można je stracić w kilka sekund.

Niby nic nowego a ludzie o tym ciągle zapominają. Wczoraj zawiodłem się na bliskiej mi osobie. Budowaliśmy nawzajem zaufanie do siebie przez kilka miesięcy rozmowami, zwierzeniami czy nawet małymi sekretami. Morał tej prozaicznej i prawdopodobnie doświadczonej przez każdego sytuacji jest prosty: obserwuj dokładnie, nie idealizuj (ideały przecież nie istnieją w rzeczywistości) i nie bój się podejmować trudnych decyzji. Zaufanie to rzecz, którą jedni przeliczą na pieniądze, inni na dni w dołku czy depresji a inni na zranione serce i zniszczone uczucia.

Zaś tym, którym zdarza się czasem nadszarpnąć czyjeś zaufanie polecam przemyśleć: w jakim celu zdobywałeś zaufanie, co stracisz tracąc je a przede wszystkim dlaczego to robisz czy w jaki sposób do tego doszło. Pamiętaj, że to nie matematyka a wynikiem nie jest coś (liczba, zmienna, niewiadoma itp.) na papierze czy ekranie kalkulatora lub komputera. Wynikiem jest czyjeś samopoczucie i dana osoba oraz jej uczucia- niezależnie czy to rodzic, dziecko, mąż, żona, chłopak, dziewczyna, kolega, koleżanka, przyjaciel, przyjaciółka, wspólnik, kontrahent, klient itd. Jeśli to zaufanie biznesowe to tracisz kontakty, możliwości, czas na znalezienie nowej osoby i zdobycie zaufania czy pieniądze. Jeśli zaufanie prywatne tracisz o wiele więcej. Chyba, że zdarzy się taka wyrachowana osoba, która prywatne zaufanie zdobywa dla swoich konkretnych celów. Pytanie: czy trzeba iść do celu po trupach i jakimi wartościami kieruje się ona w życiu?

Tutaj dochodzimy do kolejnych rzeczy, o których napiszę później, bo pewnie niejedno wyzwanie los mi rzuci po drodze, a mianowicie o: uczciwości, szczerości i systemie wartości.